Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK-i)

24 października 2016

Miały być alternatywą dla banków i pomocą w znalezieniu taniego kredytu, a stały się synonimem nieudolnego zarządzania. Dlaczego niektóre Społeczne Kasy są niewypłacalne i jaki związek ze SKOK-ami ma świat polityki? Wiele kwestii dotyczących Spółdzielczych Kas jest niejasnych i dlatego właśnie, warto przyjrzeć się bliżej ich historii oraz bieżącym wydarzeniom.

Od Raiffeisena przez Stefczyka do Biereckiego – historia SKOK-ów

Kasy oszczędnościowo-kredytowe to wynalazek stworzony w jako alternatywa dla banków. Organizacje o celach działalności podobnych do spółdzielni oszczędnościowo-kredytowych, funkcjonowały już w średniowieczu. Nosiły nazwy gildii kupieckich, maszoperii rybackich, banków pobożnych czy kas wdowich. Historia nowoczesnego spółdzielczego ruchu oszczędnościowo-kredytowego sięga natomiast połowy XIX wieku, kiedy to z inicjatywy Hermanna Schulze powstały pierwsze tego rodzaju organizacje w dwóch niemieckich miastach: Eilenburg i w Delitzsch. Wydarzenie to uznaje się za początek światowego systemu spółdzielczości oszczędnościowo-kredytowej na obszarach miejskich. Jednak szczególne znaczenie miało zainicjowanie ruchu spółdzielczości oszczędnościowo-kredytowej na obszarach wiejskich. Inicjatywę tę podjął Friedrich Wilhelm Raiffeisen, który w 1864 roku założył pierwszą wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-kredytową w Heddesdorf w Niemczech.

hermann_schulze-delitzsch

Hermann Schulze – XIX wieczny twórca spółdzielczego ruchu oszczędnościowo-kredytowego.

W ówczesnym założeniu spółdzielnie zrzeszały ludzi z lokalnej społeczności, którzy jako sąsiedzi dobrze się znali i z uwagi na wzajemne zaufanie pożyczali sobie pieniądze na procent niższy niż w banku. W przeszłości zwykle chodziło o drobne sumy i krótkoterminowe pożyczki. Założone przez Raiffeisena instytucje finansowe, kierowały się w działaniu ideą samopomocy, samozarządzania i demokracji ekonomicznej. W chwili śmierci Raiffeisena w 1888 roku, spółdzielczość oszczędnościowo-kredytowa funkcjonowała już między innymi we Włoszech, Francji, Holandii, Anglii i Austrii, a na przełomie XIX i XX stulecia dotarła na kontynent amerykański.

f_w_raiffeisen

Friedrich Wilhelm Raiffeisen, w 1864 roku założył pierwszą wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-kredytową w Heddesdorf w Niemczech.

Na wzór kas Raiffeisena również w Polsce zaczęto tworzyć tego typu instytucje. W Wielkopolsce powstawały banki ludowe tworzone przez księdza Wawrzyniaka, na Podolu kasy włościańskie zakładane przez Marcelinę Darowską, a w Galicji kasy Franciszka Stefczyka. To właśnie ten ostatni w 1889 roku, podczas pobytu w Westfalii, poznał system wiejskich kas spółdzielczych. Były one wówczas rozpowszechnione zarówno w Niemczech, jak i w Austrii. Po powrocie do kraju na zjeździe Kółek Rolniczych we Lwowie, wystąpił z inicjatywą uruchomienia dostosowanych do warunków polskich spółdzielni oszczędnościowo-pożyczkowych. Inicjatywę tę zrealizował w styczniu 1890 roku, w podkrakowskiej wsi Czernichów, gdzie pracował jako nauczyciel w Średniej Szkole Rolniczej. Była to pierwsza na ziemiach polskich wiejska spółdzielnia oszczędnościowo-kredytowa oparta w pełni o model opracowany przez Raiffeisena. Franciszek Stefczyk jest dziś patronem ruchu SKOK a największa Kasa w Polsce nosi jego imię.

W Polsce okresu międzywojennego liczba kas sięgała 3500 i należało do nich półtora miliona członków. Przypisuje się im znaczną rolę w rozwoju usług i drobnej przedsiębiorczości w świeżo odrodzonej Polsce. Rozwój ten przerwała jednak II wojna światowa. Po II Wojnie Światowej reaktywowano spółdzielnie oszczędnościowo-pożyczkowe według przedwojennych zasad. Od 1950 roku działały jako Gminne Kasy Spółdzielcze, których centralą finansową, organizacyjną i rewizyjną był Bank Rolny. W 1952 roku zniesiono możliwość prowadzenia działalności oszczędnościowej na własny rachunek, którą przejęła Powszechna Kasa Oszczędności. Następnie w 1956 roku przywrócono to prawo oraz nazwę spółdzielni oszczędnościowo-pożyczkowych. W 1957 roku powołano Związek Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowych jako centralę organizacyjno-rewizyjną. Ustawa o prawie bankowym z 1960 roku dawała prawo spółdzielniom oszczędnościowo-pożyczkowym używania nazwy „bank” z dodaniem wyrazu „spółdzielczy” lub „ludowy”. Część spółdzielni wykorzystując to prawo używała nazwy mieszanej, zachowując częściowo dotychczasową nazwę, np.: „Spółdzielnia Oszczędnościowo-Pożyczkowa Bank Spółdzielczy”. W 1964 roku Związek Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowych przekształcono w Centralny Związek Spółdzielni Oszczędnościowo-Pożyczkowych, następnie ograniczono jego kompetencje, a w 1975 roku połączono go z Bankiem Rolnym tworząc państwowo-spółdzielczy Bank Gospodarki Żywnościowej (BGŻ), w którym 54% udziałów posiadał Skarb Państwa, a 46% posiadały banki spółdzielcze. Spółdzielnie oszczędnościowo-pożyczkowe zostały zobligowane do używania ujednoliconej nazwy ze słowami „bank spółdzielczy”, stając się następnie bankami na podstawie Ustawy o prawie bankowym z 1975 roku. BGŻ do 1990 roku pełnił funkcję związku rewizyjnego i banku zrzeszającego wobec banków spółdzielczych. Po 1990 roku utracił tę funkcję, a banki spółdzielcze zaczęły się samodzielnie zrzeszać, często dobrowolnie kontynuując zrzeszanie w BGŻ. Po wejściu w życie Ustawy o funkcjonowaniu banków spółdzielczych z 2000 roku, BGŻ starał się o przyznanie licencji banku zrzeszającego od Komisji Nadzoru Finansowego, ale nie uzyskał jej. W ten sposób, w wyniku ewolucji, kontynuatorami przedwojennej działalności spółdzielni oszczędnościowych są dziś banki spółdzielcze.

Po 1989 roku, ideę kas (nie banków spółdzielczych) przywrócili działacze związani z Solidarnością. Najważniejszym organizatorem tego sektora był wówczas Grzegorz Bierecki. Były to spółdzielnie, a więc stosowały się do przepisów ustawy Prawo spółdzielcze. Kasy powstawały wtedy w zakładowych komórkach NSZZ czy parafiach. Wyjątkiem była SKOK Wołomin założona w spółdzielni mieszkaniowej przez ludzi z tzw. nomenklatury (nomenklatura partyjna – najogólniej oznacza mianowanych przez władze partyjne urzędników i funkcjonariuszy państwa, organizacji społecznych i administracji przemysłowej, a także pracowników aparatu partyjnego). Szczególną rolę w tworzeniu SKOK-ów odegrała działająca do 2010 roku Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych.

Inicjator sektora kas, Grzegorz Bierecki skończył studia polonistyczne na Uniwersytecie Gdańskim. Już w 1981 jako 18-letni licealista stanął na czele Niezależnej Federacji Młodzieży Szkolnej, która działała pod patronatem Solidarności. Po obradach Okrągłego Stołu wyjechał wraz z delegacją związkową do USA. Spotkał się tam z działaczami Światowej Rady Związków Kredytowych (World Council of Credit Unions – WOCCU). Dopiero później SKOK sięgnęły do korzeni polskich, czyli do przedwojennych Kas Stefczyka. Jesienią 1990 roku Bierecki pomysły, które przywiózł z USA, zaczął przekształcać w realne SKOK-i. Do pomysłu przekonał Lecha Kaczyńskiego ówczesnego wiceprzewodniczącego Solidarności, który uznał, że kasy mogą wpisać się w system pomocowy związku i stać się alternatywą dla umierających zakładowych kas zapomogowo-pożyczkowych. We wrześniu 1990 roku zarejestrowano Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która miała organizować kasy. Bierecki został prezesem fundacji, Lech Kaczyński – przewodniczącym rady nadzorczej.

Latem 1991 roku Bierecki ruszył w kraj. Jeździli od związku do związku i namawiali ludzi, by się zorganizowali. Na pierwszy ogień poszły wielkie zakłady pracy: huty, stocznie, kopalnie, fabryki samochodów. Spotkania organizowały im zakładowe struktury Solidarności. Ale żadnych efektów nie było. W 1992 roku Solidarność wprowadziła do ustawy o związkach zawodowych zapis, że obok kas zapomogowo-pożyczkowych w zakładach pracy mogą powstawać spółdzielcze kasy oszczędnościowo-rozliczeniowe. Gdyby nie USAID (rządowa Amerykańska Agencja do spraw Rozwoju Międzynarodowego), która przyznała w sierpniu 1992 roku trzy miliony dolarów dotacji, SKOK-i w ogóle by nie powstały. W tym samym miesiącu Bierecki uruchomił pierwszą kasę w Elektrociepłowni Gdańsk. Kolejne powstały w Elektrowni Kozienice i Hucie Katowice. Ich założycielami byli najczęściej działacze Solidarności. W tym samym roku za namową Biereckiego kilka istniejących wówczas Kas przystąpiło do Kasy Krajowej SKOK. Według Biereckiego miała ona nadzorować Kasy i gwarantować ich bezpieczeństwo. To on został prezesem Krajowej SKOK, a członkami zarządu jego najbliżsi współpracownicy: Lech Lamenta i Wiktor Kamiński. Przyjęta przez Sejm w 1995 roku ustawa o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych wprowadziła obowiązek przynależności wszystkich Kas do Krajowej SKOK.

O sukcesie SKOK-ów zdecydowały tak zwane chwilówki (drobne pożyczki udzielane na krótkie terminy), łatwość uzyskania kredytu i jego dostępność. Kasy postawiły na tych, którymi banki zupełnie nie były zainteresowane. O fenomenie kas nastawionych na człowieka, a nie na zysk, pisano reportaże. Pod koniec lat 90. było już 256 SKOK-ów. Boom nastąpił, bo kredyty w nich były tańsze, a oszczędności oprocentowane wyżej niż w bankach. Zgodnie z początkowym założeniem, Kasy miały prowadzić działalność nie nastawioną na zysk, ale jeśli już przypadkiem zysk osiągną – muszą go przeznaczyć na powiększenie kapitału. Do ustawy o SKOK udało się więc wprowadzić zapis o zwolnieniu Kas z podatku dochodowego. Początkowo nie zgodziło się na to Ministerstwo Finansów. W końcu udało się to w kolejnej kadencji Sejmu (1997–2001), a zwolnienie co roku przedłużano. Gdy w 2003 roku Ministerstwo Finansów chciało na powrót opodatkować SKOK-i, te rozpętały w mediach gigantyczną aferę: że rząd nie broni polskich instytucji finansowych, że chce uderzyć w najbiedniejszych. I rząd odpuścił.

Koniec niezależnych kas nastąpił w 1996 roku wraz z zamknięciem SKOK-u w kopalni Piast w Bieruniu. Działacze Kasy Krajowej bez uprzedzenia zamknęli kasę, pozbawili stanowiska szefa tej kasy i wprowadzili zarząd komisaryczny. Potem ten przećwiczony tu manewr Kasa Krajowa wykorzystywała przy pacyfikacji innych kas. Poprzez sprawny mechanizm sterujący, Kasa Krajowa zapewniła sobie niepodzielną i niekontrolowaną władzę nad wszystkimi kasami w kraju. Bierecki stworzył system, który zapewniał jemu i jego dwóm zastępcom władzę nad Kasą Krajową a co za tym szło nad całym systemem Kas. Mogło go odwołać co prawda walne zgromadzenie SKOK-ów, ale podział głosów był taki, że gdyby nawet większość kas przemówiła jednym głosem, to i tak niczego by nie przeforsowała, bez poparcia SKOK-u Stefczyka i Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych. A tam niepodzielną władzę miał właśnie zarząd Kasy Krajowej.

Co się stało, że dzieje się źle…

Teoretycznie, członkami SKOK mogą być osoby fizyczne, połączone więzią o charakterze zawodowym lub organizacyjnym, a w szczególności pracownicy zatrudnieni w jednym lub kilku zakładach pracy, względnie osoby należące do tej samej organizacji społecznej lub zawodowej. Aby mimo takich obostrzeń członkami SKOK mogli zostać ludzie nie będący w jednej wspólnocie, stworzono między innymi Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej które jest partnerem SKOK-ów. W rozumieniu prawa SKOK nie jest bankiem. Jednocześnie, w odróżnieniu od innych instytucji parabankowych, SKOK-i działają w oparciu o stworzone dla nich regulacje prawne. Podstawą prawną funkcjonowania SKOK-ów jest Ustawa o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych z listopada 2009 roku, a od października 2012 roku objęte zostały również nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Popularnymi pożyczkami udzielanymi przez Kasy są tzw. Chwilówki, w których realne oprocentowanie nie jest już takie niskie jak w teoretycznych założeniach o działalności SKOK-ów.

Przez wiele lat centrum systemu SKOK była Kasa Krajowa SKOK, administracyjno-kontrolny nadzorca zarządzany przez 20 lat przez Grzegorza Biereckiego. Kasa Krajowa jest finansowana przez poszczególne kasy (jest ich dziś 42 – dane z 06.2016 r.), zarządza między innymi specjalnym funduszem w którym SKOK-i odkładają pieniądze na „czarną godzinę”, ale także pobiera kasę na fundusz marketingowy. Zasady podziału wspólnych środków budziły w przeszłości kontrowersje, niektórym kasom nie podobało się, że gros wspólnych wydatków reklamowych idzie na promocję wybranych Kas (np. SKOK Stefczyka).

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, po cichu wyrosły na jedną z większych i zasobniejszych instytucji finansowych. We wrześniu 2015 roku Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-kredytowe obsługiwały około 2 mln członków, którzy powierzyli im ponad 11 mld zł depozytów. SKOK-i mają sieć placówek większą niż niejeden bank i jeszcze potężniejszą sieć powiązań, dzięki której również udaje się przeforsować w parlamencie kolejne korzystne ustawy. Układ polityczno-biznesowo-rodzinny, jaki oplata SKOK, jest imponujący.

Można obecnie wyróżnić następujące elementy systemu SKOK w Polsce:

  1. spółdzielcze kasy oszczędnościowo kredytowe
  2. Kasa Krajowa – Krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo Kredytowa (KSKOK) będąca związkiem rewizyjnym wobec SKOK. KSKOK jest członkiem Światowej Rady Związków Kredytowych (World Council of Credit Unions – WOCCU).
  3. Spółka SKOK Holding s.a.r.l. zarejestrowana w Luksemburgu

Obecnie Prezesem Krajowej SKOK jest Rafał Matusiak. Wcześniej od powstania w 1992 roku do 2012 roku funkcje tę pełnił nieprzerwanie Grzegorz Bierecki.

Z systemem SKOK powiązane są także w mniej lub bardziej bezpośredni sposób:

  • SKOK Ubezpieczenia- TUW SKOK (ubezpieczenia majątkowe) oraz- TU SKOK ŻYCIE SA (ubezpieczenia na życie) dla obu pośrednikiem ubezpieczeniowym jest Asekuracja Sp. z o.o. (której natomiast jedynym właścicielem jest SKOK Holding s.a.r.l.)
  • Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SKOK (połączone od 01.06.2015 r. z ALTUS TFI S.A.
  • Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej – Organizacja Pożytku Publicznego (Założone przez Grzegorza Biereckiego, Wiktora Kamińskiego i Lecha Lamente, wiceprezesem organizacji jest Marzena Bierecka)
  • Ecco Holiday Sp. z o.o. (właścicielem Ecco Holiday jest Asekuracja Sp. z o.o. oraz SKOK Holding s.a.r.l., z tym, że właścicielem jedynym właścicielem Asekuracja Sp. z o.o. jest znowu SKOK Holding s.a.r.l.)
  • Apella S.A. (większościowym udziałowcem jest SKOK Holding s.a.r.l.)
  • Towarzystwo Finansowe SKOK (obecnie Aplitt S.A. której główni akcjonariusze to SKOK Holding s.a.r.l. oraz SKOK Stefczyka)
  • Spółdzielczy Instytut Naukowy Grzegorz Bierecki s.j. (należący do Grzegorza Biereckiego a powstały w listopadzie 2012 roku w wyniku przekształceń Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych)

SKOK-i przez wiele lat cieszyły się wyjątkowymi względami polityków. Posłom wspierającym system kas udało się doprowadzić do wyłączenia SKOK-ów z przepisów antylichwiarskich i załatwić im ulgi podatkowe. Potem okazało się, że wielu polityków popierających preferencje dla SKOK-ów pozaciągało w kasach pożyczki. To między innymi dzięki korzystnym przepisom SKOK-i konkurowały z bankami pod względem oprocentowania kredytów, a kilka największych kas (Stefczyk, Wołomin) rozrosły się do wielkich, ogólnopolskich przedsiębiorstw odchodząc jednocześnie od tradycyjnego modelu lokalnej kasy pożyczkowej. Klientów SKOK przyciągało atrakcyjne oprocentowanie – wyższe zwykle o 1 – 2 pkt. procentowe niż w bankach i łatwo dostępne kredyty gotówkowe. Ten biznes jako tako kręcił się dopóki klienci regularnie spłacali pożyczki. Kiedy około 2010 roku polskie społeczeństwo zaczęło odczuwać skutki spowolnienia gospodarczego okazało się, że portfel kredytowy SKOK-ów ma kiepską jakość, co trzeci rozdawany lekką ręką kredyt nie jest regularnie spłacany a sytuacja niektórych kas jest tak tragiczna, że zagrożone są depozyty ich klientów. Kasa Krajowa, pełniąca między innymi funkcję nadzorcy systemu SKOK zapewniała, że sytuacja kas jest bardzo dobra, a SKOK Wołomin stawiano za wzór dobrego zarządzania.

Władze Kasy Krajowej wybiera wprawdzie walne zgromadzenie wszystkich SKOK, ale o liczbie głosów, którymi dysponują one na walnym, decyduje Kasa Krajowa. Najwięcej głosów ma SKOK im. Franciszka Stefczyka, w którego radzie nadzorczej zasiadają obecnie bracia Grzegorz i Jarosław Biereccy, Janusz Ossowski, Grzegorz Buczkowski i Adam Jedliński. Mając pewność, że żaden SKOK nie będzie już mógł działać poza podległym im systemem, władze Krajowej SKOK zaczęły nakładać na szeregowe Kasy coraz większe obciążenia. Co do zasady kasy spółdzielcze są skromnymi organizacjami nie działającymi dla zysku. Jednak Bierecki i jego współpracownicy z Kasy Krajowej stworzyli grupę kilkunastu spółek, które w różny sposób czerpały profity z systemu SKOK. Kasa Krajowa zobowiązała np. wszystkie SKOK-i do korzystania z programów komputerowych opracowanych przez należącą wówczas do niej spółkę H and S. Za program nie płaciło się jednak jednorazowo, ale brało się go w dzierżawę. Wysokość opłaty zależała od majątku danego SKOK. Gdy majątek rośnie – opłata rośnie razem z nim. Firma H and S dzięki temu miała na zawsze zapewnione dochody. Wszystkie SKOK płacą też Kasie Krajowej za reklamę – choć reklamowany jest głównie SKOK im. Stefczyka. Po zapłaceniu wszystkich obowiązkowych składek małe Kasy zostają niemal bez grosza. SKOK im. Stefczyka – najbardziej związany z Kasą Krajową, wyraził natomiast zgodę na to, by lokale, w których będą powstawać kolejne oddziały Kasy, wynajmować od członków władz tejże kasy, czyli także od zasiadającej w radzie nadzorczej Stefczyka Wielkiej Piątki. Członkowie władz Stefczyka natychmiast pozakładali firmy zajmujące się wynajmem nieruchomości. W praktyce wyglądało to tak, że lokal, w którym ma powstać oddział, kupuje SKOK. Potem członek władz Kasy bierze w niej kredyt i odkupuje nieruchomość, a SKOK ją od niego wynajmuje. Z czynszu płaconego przez Kasę członek jej władz spłaca kredyt. To swoista maszynka do robienia pieniędzy.

Wokół Kasy Krajowej powstał więc skomplikowany system spółek, towarzystw i fundacji powiązanych ze sobą kapitałowo i personalnie. Część z nich pełni funkcje usługowe dla kas: zajmuje się ich komputeryzacją, prowadzi szkolenia pracowników. Inne prowadzą własne szkoły, a nawet hotel i restaurację, wynajmują powierzchnie biurowe. Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych była na przykład właścicielem nowoczesnego biurowca w Sopocie, w którym mieści się centrala SKOK. Władzę w związanych z Kasami podmiotach sprawuje de facto Wielka Piątka SKOK: Grzegorz Bierecki, jego brat Jarosław, Lech Lamenta, Wiktor Kamiński i Adam Jedliński oraz ich rodziny. Spółki prowadzą także działalność, której zgodnie z prawem nie mogą prowadzić same Kasy. Zgodnie z ustawą o SKOK Kasy mogą udzielać pożyczek i kredytów mieszkaniowych tylko na 5 lat. To ograniczenie bardzo je uwiera. Więc SKOK poradziły sobie inaczej. Udzielają kredytów na 15 lat wspólnie ze swoją spółką – Towarzystwem Finansowym SKOK (obecnie Aplitt S.A.). Kasy dają pieniądze, które zostaną spłacone w ciągu pierwszych 5 lat, a resztę – ich Towarzystwo Finansowe. SKOK nie mogą także same prowadzić ubezpieczeń. Mogą jednak pośredniczyć w zawieraniu umów ubezpieczeń. A ubezpieczają spółki: Towarzystwo Ubezpieczeń SKOK na Życie SA (ubezpieczenia na życie), Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK (ubezpieczenia mienia). TU SKOK na Życie SA prowadzi także indywidualne konta emerytalne. SKOK-i stały się parabankami. Robią niemal wszystko to co banki, nie mają tylko takich zabezpieczeń jak one.

Metodą Kasy Krajowej na tych, którzy nie chcą się podporządkować decyzjom Wielkiej Piątki, było łączenie Kas. SKOK im. Stefczyka pełnił w systemie Kas jedną bardzo ważną rolę: koła ratunkowego dla Kas zagrożonych niewypłacalnością. Jedną z Kas przyłączonych w 1999 roku do Stefczyka był SKOK Dolny Śląsk, kolejnymi SKOK Pracowników Oświaty i Wychowania we Wrocławiu oraz Wielkopolska SKOK. Byli i obecni pracownicy Kas mówią, że ich społeczna misja to mit. Idea pomocy ubogim została sprywatyzowana i zawłaszczona. Co się zaś tyczy organizacji dzięki której cały system SKOK-ów w Polsce w ogóle zaczął funkcjonować – Fundacja na Rzecz Polskich Związków Kredytowych przez 20 lat funkcjonowała jako część systemu SKOK. Miała więc decydujący głos w Kasie Krajowej, a Kasa Krajowa – z Grzegorzem Biereckim na czele – zobowiązywała wszystkie SKOK do współpracy z tą fundacją. Przez lata SKOK musiały szkolić swoich pracowników, płacąc pieniądze fundacji. Szkolenia były powtarzane cyklicznie co dwa lata, za każde trzeba było zapłacić. Bez tego władze poszczególnych Kas nie mogłyby pełnić funkcji. Kasy musiały też płacić za system komputerowy, za logo SKOK, za wynajem lokali. Wszystkie pieniądze płynęły na konto fundacji. Fundacja została w 2010 roku rozwiązana i pieniądze trafiły do spółki SIN, która jest obecnie własnością Grzegorza Biereckiego. Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak napisał w tej sprawie list, między innymi do premier Ewy Kopacz, CBA i ABW. Według doniesień medialnych oraz z treści listu Andrzeja Jakubiaka wynika, że majątek zlikwidowanej w 2010 roku Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, przekazany został do spółki będącej własnością kilku osób, w tym Biereckiego, mającego w niej najwięcej udziałów, nie zaś do instytucji w systemie SKOK. W doniesieniach tych można przeczytać, że KNF dokonała analizy przekształceń własnościowych dotyczących Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Wynika z niej, że w 1990 roku Światowa Rada Związków Kredytowych (WOCCU) powołała Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Fundator przeznaczył na jej działalność około 70 tysięcy dolarów. Fundacja posiadała większościowy udział w kapitałach Krajowej SKOK i będąc jej głównym udziałowcem praktycznie od początku działania Kasy Krajowej kontrolowała działalność tej instytucji. Pod koniec 2010 roku udziały tej instytucji w krajowej kasie SKOK wynosiły około 3,5 miliona złotych, co stanowiło 75,5 procent jej funduszu udziałowego. Pod koniec 2010 roku wykonano szereg działań zmierzających natomiast do likwidacji Fundacji. 4 grudnia 2010 roku powołano Spółdzielczy Instytut Naukowy Spółdzielnia Pracy. Tydzień później WOCCU jako fundator, postanowiła zlikwidować Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Wprowadzono też zmiany w statucie fundacji. Wynikało z nich, że majątek pozostały po likwidacji przekazany zostanie niedawno powstałemu Spółdzielczemu Instytutowi Naukowemu. Majątek Fundacji na 1 stycznia 2011 roku wynosił ponad 77 milionów złotych. 31 stycznia 2011 roku Spółdzielczy Instytut Naukowy przejął majątek fundacji, a 17 sierpnia tego samego roku przekształcił się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, następnie 31 października 2012 roku w spółkę jawną – należąca dziś głównie do Grzegorza Biereckiego. (LINK)

Powyższe przekształcenia Fundacji na podstawie informacji z listu Andrzeja Jakubiaka, zostały zawarte w tekście Anny Gielewskiej pt. „SKOK bez przeszkód” opublikowanym 9 marca 2015 roku w tygodniku „Wprost”. Po tej publikacji rozpętała się nie mała medialno-sądowa „burza”. Senator Grzegorz Bierecki, Jarosław Bierecki i Adam Jedliński pozwali „Wprost” oraz ówczesnego redaktora naczelnego Sylwestra Latkowskiego za ten artykuł. Następnie spółka wydająca tygodnik „Wprost”, zawarła ugodę przedprocesową z pozywającymi za sporny tekst. Sąd ocenił, że w opisywanej sprawie brakuje dowodów na to, żeby działania senatora Grzegorza Biereckiego były sprzeczne z obowiązującym prawem, natomiast pismo szefa KNF nie uzasadnia negatywnych określeń użytych w artykule. Sąd apelacyjny uznał, że publikacja Anny Gielewskiej może naruszać dobra osobiste senatora Biereckiego, a Wprost zamieściło sprostowanie i przeprosiny w tej sprawie. I sprawa ucichła.

Bierecki zbudował nie tylko kasowe imperium, ale i dorobił się pokaźnego majątku. Z ostatniego oświadczenia (maj 2015 rok) wynika, że samych oszczędności ma ponad 10 milionów złotych, do tego ponad 1 mln dolarów, ponad pół miliona funtów i prawie 1,5 miliona euro.

Luksemburska spółka SKOK Holding s.a.r.l. powstała natomiast w 2007 roku, kiedy stało się już jasne, że przeforsowana zostanie ustawa, która ograniczy władzę Kasy Krajowej SKOK i obejmie SKOK-i nadzorem KNF. Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe straciły też wówczas zwolnienie podatkowe, którym były objęte przez wiele lat. Grzegorz Bierecki, ówczesny prezes Krajowej SKOK, tłumaczył że celem powołania SKOK Holding była „optymalizacja zobowiązań podatkowych”. Z czasem luksemburska spółka przestała służyć tylko operacjom księgowym dla szeregu Kas. Krajowa SKOK, która jest głównym udziałowcem SKOK Holding s.a.r.l., zaczęła przenosić za granicę udziały w innych podmiotach systemu. SKOK Holding s.a.r.l. kontroluje obecnie 11 podmiotów. Choć same SKOK-i są pod nadzorem KNF, to dzięki luksemburskiej spółce część systemu – i jego pieniędzy – wymyka się polskiej jurysdykcji.

W sprawie Krajowej SKOK i holdingu z Luksemburga zostało wszczęte śledztwo, które w lutym 2016 roku umorzono. Postępowanie toczyło się w gdańskiej prokuraturze i dotyczyło przepływów finansowych między luksemburską spółką, w której członkiem zarządu jest Grzegorz Bierecki, a krajowymi SKOK-ami. Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, poinformował, że umorzono śledztwo dotyczące rzekomego niewystąpienia przez osoby uprawnione do zajmowania się sprawami majątkowymi Krajowej SKOK o dywidendy do zarejestrowanej w Luksemburgu spółki SKOK Holding S.a.r.l. Miało to doprowadzić do szkody majątkowej dla Krajowej SKOK w wysokości ok. 103 mln zł. Jak zastrzega śledczy, sprawa została przekazana do apelacji jako dotycząca przestępstwa, którego miano dopuścić się „względem mienia o wielkiej wartości”. Tymczasem, dziś już prawomocna, decyzja o umorzeniu zapadła, ponieważ wystąpienie o dywidendę zgodnie z kodeksem spółek handlowych nie jest obowiązkiem, a jedynie prawem.

Aktywa wszystkich kas zrzeszonych w systemie SKOK wynoszą ponad 10 mld zł. Niby dużo, ale to niewielki ułamek całego systemu finansowego. Niemniej pozostające pod prywatnym nadzorem Kasy Krajowej, ale poza kontrolą państwowej Komisji Nadzoru Finansowego depozyty w SKOK nie były objęte gwarancjami państwa. W razie upadku jakiejkolwiek kasy jej klienci zostaliby bez grosza. Do 2012 roku funkcje nadzorcze i lustracyjne wobec spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych pełniła wyłącznie Krajowa SKOK. KSKOK była jedynym w prawie polskim obowiązkowym związkiem rewizyjnym wobec zrzeszonych w niej spółdzielczych kas. Obowiązek zrzeszania spółdzielczych kas zagrożony był sankcją likwidacji i wykreślenia spółdzielczej kasy z rejestru sądowego. Od 27 października 2012 roku spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe działają pod państwowym nadzorem, sprawowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) a depozyty klientów objęto gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). Od tej chwili KNF, dokonała szeregu działań o charakterze nadzorczym. Już po objęciu nadzoru przez KNF, audytorzy KNF szybko doliczyli się, że SKOK-i mają bardzo niski współczynnik kapitałów własnych, który pokazuje odporność instytucji finansowej na problemy. Ustawowe minimum dla banków wynosi 8, ale realnie ten współczynnik wynosi 12 – 13 proc. W SKOK-ach był… ujemny. Po przejęciu nadzoru nad kasami przez KNF komisja wyrzuciła większość menedżerów – z 52 kas, w niemal 40 wprowadziła programy naprawcze, natomiast w 19 wprowadziła zarządy komisaryczne (do 09.2016).

Afera SKOK Wołomin

Śledztwo dotyczące SKOK Wołomin zostało wszczęte przez prokuraturę w 2013 roku. Pod koniec 2014 roku aresztowano szefów SKOK-u Wołomin. Aresztowano wówczas prezesa SKOK-u Wołomin Mariusz G. oraz wiceprezesów Joannę P. i Mateusza G., wszyscy zostali zatrzymani pod zarzutem działania na szkodę kasy przez wyłudzanie pożyczek na podstawione osoby i sfałszowane dokumenty. Ponadto, zatrzymany został członek zarządu Piotr P., pod zarzutem zlecenia pobicia pracownika KNF. Prokuratura podejrzewa, że pieniądze deponentów służyły w minionych latach do zakrojonej na szeroką skalę wyłudzeń, o których prezesi SKOK-u wiedzieli, a nawet w nich uczestniczyli. SKOK Wołomin w okresie zatrzymań miał 85 tysięcy klientów. Kasa zgromadziła 2,7 mld depozytów (15% wszystkich w systemie SKOK) i miała ponad 100 placówek w całym kraju. Według śledczych za wiedzą podejrzanych podstawione osoby przedkładały podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu i wysokości zarobków oraz akty notarialne stanowiące zabezpieczenie pożyczek i kredytów na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości. To pozwalało uzyskiwać wysokie kredyty i pożyczki. Według prokuratury podejrzani są współodpowiedzialni za zaciągnięcie ponad 200 pożyczek na łączną kwotę ponad 300 mln zł, czym działali na szkodę SKOK Wołomin.

Dotychczas prokuratura zebrała dowody świadczące o wyłudzeniu ze SKOK Wołomin ponad 613 pożyczek na łączną kwotę ponad 787 mln zł. Zarzuty w tej sprawie usłyszało dotąd ponad 80 osób. Na poczet grożących kar zabezpieczono majątek o wartości ok. 35 mln zł. Śledztwo nadal trwa i straty mogą okazać się jeszcze wyższe. Były prezes SKOK Wołomin Mariusz G. wyszedł z aresztu po wpłaceniu miliona złotych poręczenia majątkowego. Mariusz G. jest jednym z głównych podejrzanych o działanie w grupie przestępczej. Od początku śledztwa w tej sprawie nie przyznaje się do winy. Mateusz G. wyszedł z aresztu po wpłaceniu miliona zł poręczenia majątkowego. Joanna P., która współpracowała z prokuraturą opuściła areszt za poręczeniem majątkowym w wys. 100 tys. zł. W areszcie nadal przebywa Piotr P., który jest podejrzany o kierowanie grupą przestępczą działającą na szkodę SKOK Wołomin. Został on także oskarżony o zlecenie pobicia wiceszefa KNF nadzorującego kontrole SKOK-u z Wołomina. Ten wątek został wyłączony z głównego śledztwa, a akt oskarżenia skierowany do innego sądu. Po kilku miesiącach od zatrzymania szefów SKOK-u Wołomin do grupy podejrzanych dołączył biznesmen Adam Ch. Został aresztowany pod zarzutem udziału w wyłudzeniu ze SKOK Wołomin trzech pożyczek na łączną kwotę 10 mln zł i płatnej protekcji.

Obok zatrzymań szefów SKOK-u Wołomin, prokuratura dotarła również do osób wyłudzających kredyty ze SKOK. Oskarżeni to zwykle bezrobotni lub osoby z niewielkimi dochodami, którzy jako tzw. słupy wyłudzili od SKOK w Wołominie kredyty w wysokości 9,6 mln zł. Oskarżeni przyznali się do popełnienia zarzuconych przestępstw. Grozi im kara pozbawienia wolności od jednego do dziesięciu lat. Oskarżeni działali wspólnie z innymi osobami, które organizowały zawarcie umów kredytowych. „Słupy” przedstawiały w SKOK Wołomin przekazane im przez inne osoby dokumenty potwierdzające nieprawdziwe dane dotyczące ich zatrudnienia oraz dochodów, wprowadzając pracowników SKOK Wołomin w błąd. Według śledczych, od kwietnia do września 2014 roku zawarto w ten sposób dziesięć umów kredytowych w wysokości od 980 tys. zł do 990 tys. zł każda. Podstawione osoby odbierały pożyczki w asyście organizatorów nielegalnego przedsięwzięcia, przekazując im kwotę kredytu. Za zawarcie kredytu „słupy” dostawały od 1,5 tys. zł do 40 tys. zł. W związku z zaistniałymi zatrzymaniami, pod koniec 2014 roku, do SKOK-u Wołomin KNF wprowadziła zarząd komisaryczny, a w lutym 2015 roku Kasa SKOK Wołomin ogłosiła upadłość.

Pojawiło się wówczas pytanie: jaka będzie przyszłość marki „SKOK” po aferze wołomińskiej? Sporo ludzi uważa, że nie ma żadnej afery SKOK, a jest afera SKOK Wołomin. Fakt faktem, część kas funkcjonuje nadal prawidłowo. Nie bez powodu największy w Polsce SKOK Stefczyka w ogóle przestał używać nazwy „SKOK”, a w reklamach – występując jako Kasa Stefczyka – zaczął opowiadać, że „są banki, są SKOK-i i jest Kasa Stefczyka”. Co wydaje się być dość paradoksalne, ponieważ Kasa Stefczyka w rzeczywistości jest SKOK-iem. Znamienna wydaje się tu być wypowiedź profesora Balcerowicza zarejestrowana w radiu TOK FM: „- Tam, gdzie są ludzie fachowi i uczciwi, to tego rodzaju struktury mają własny nadzór, który powoduje, że nie ma takich strat – stwierdził Balcerowicz. – I tak jest w Kanadzie, w USA. Tu się tak złożyło, że ludzie, którzy stworzyli to imperium, albo byli niekompetentni, albo nieuczciwi, albo jedno i drugie. W efekcie doszło do powstania gigantycznych strat. Na dodatek jeszcze osoba, która przyczyniła się do tych strat, czyli senator PiS-u Bierecki, dokonała jeszcze tych operacji prawno-finansowych.”

Harmonogram działań KNF ws. SKOK Wołomin (22-05-2015)

Jak płynie kasa na ratowanie Kas? Ile dopłacił BFG…

Zaraz po przejęciu nadzoru nad systemem SKOK-ów, KNF zabrało się do ich prześwietlenia. Do końca stycznia 2013 roku kasy zostały zobowiązane do przedstawienia KNF wyników audytów. Ich wyniki nie zostały opublikowane, co zostało zinterpretowane przez część mediów jako oznaka problemów finansowych części kas. Pod koniec marca 2013 roku KNF opublikował pismo skierowane do zarządów SKOK, w którym wskazał na szereg potencjalnych problemów wynikających z różnic w metodzie wyliczania aktywów, które mogą wpłynąć na wyniki finansowe kas. W 2013 roku system SKOK został również objęty Bankowym Funduszem Gwarancyjnym (BFG). W maju 2013 roku opublikowane zostały wyniki audytu KNF opisujące stan finansowy kas do 2012 roku. Wynikało z nich, że kasy miały wysoki udział przeterminowanych kredytów (37%), z czego większość stanowiła kredyty mieszkaniowe przeterminowane powyżej 12 miesięcy. Komisja Nadzoru Finansowego zobowiązała ponadto 44 kasy (z 55 wówczas istniejących) do podjęcia działań naprawczych. Już po audytach, wiadomo, że są wśród SKOK-ów przykłady ewidentnych sukcesów, jak na przykład gdański SKOK Stefczyka, ale zdarzają się też totalne porażki. Do końca 2014 roku pięć kas: SKOK w Wołominie, SKOK Wesoła, SKOK im. Mikołaja Kopernika, SKOK Wspólnota oraz SKOK im. Św. Jana z Kęt zostały dodatkowo objęte nadzorem komisarycznym. Do września 2016 roku liczba ta wzrosła już do 19 Kas objętych zarządem komisarycznym. Komisja Nadzoru Finansowego zajęła się również oceną kompetencji osób, które zarządzają spółdzielczymi kasami oszczędnościowymi. Efektem tych prac była fala negatywnych decyzji dotyczących możliwości piastowania przez prezesów dotychczasowych funkcji.

Siedem SKOK-ów do września 2016 roku ogłosiło upadłość. Na pierwszy ogień poszły SKOK Wspólnota i SKOK Wołomin. W dniu 18 lipca 2014 roku Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła działalność SKOK Wspólnota i złożyła w sądzie wniosek o upadłości tej kasy. 26 września 2014 roku sąd ogłosił upadłość SKOK Wspólnota. Analogicznie, 11 grudnia 2014 roku KNF zawiesiła działalność SKOK w Wołominie oraz wystąpiła z wnioskiem o ogłoszenie upadłości kasy. Postanowieniem z dnia 5 lutego 2015 roku sąd ogłosił upadłość SKOK Wołomin. Klienci, którzy zdeponowali pieniądze w obu kasach otrzymali je z powrotem tylko dzięki gwarancjom BFG.

BFG to państwowy fundusz w którym banki obowiązkowo gromadzą pieniądze na „czarną godzinę”, w rzeczywistości są to środki pochodzące od ich klientów. W ramach gwarancji depozytów członkom upadłych kas wypłacono z BFG łącznie 3 mld zł. Ratowanie depozytów członków SKOK Wspólnota kosztowało 800 mln zł, a tych ze SKOK Wołomin 2,2 mld zł. Razem z innymi formami ratowania SKOK (część bankrutujących kas przejęły banki ale z dopłatą ze strony BFG) wyniosła do tej pory 3,7 mld zł. Jednak ok. 800 członków, których wkłady przekraczały limit gwarancji w wysokości 100 tys. euro zostało poszkodowanych łącznie na 120 mln zł. Tych pieniędzy prawdopodobnie nie odzyskają już nigdy. Kolejne upadłości kas nastąpiły dopiero w 2016 roku. I tak: w kwietniu ogłoszono upadłość SKOK Polska, w maju SKOK Kujawiak, w czerwcu SKOK Jowisz, w lipcu SKOK Arka i ostatnio z końcem września upadłość ogłosił SKOK Skarbiec.

komisaryczne-i-upadlosciW wielu kasach nadal występuje podwyższone ryzyko płynności. Według obliczeń KNF w całym systemie SKOK brakuje 1,5 mld zł, by kasy osiągnęły choćby minimalny poziom własnych kapitałów, pozwalający im bezpiecznie prowadzić działalność. Co więcej, nawet gdyby członkowie SKOK-ów – albo osoby odpowiedzialne za cały bałagan, jakimś cudem wpłaciły te brakujące miliardy, to nic by to nie dało, bo SKOK-i są wciąż nierentowne. Straty SKOK-ów za 2013 rok nadzór szacował na 565 mln zł (choć same SKOK-i twierdziły, że wypracowały 23 mln zł zysku). Z informacji przekazanych przez KNF wynika także, że w 2013 roku 87 mln zł popłynęło z polskich SKOK-ów do luksemburskiego holdingu. W kolejnym roku – według szacunków KNF – SKOK-i zapłaciły podmiotom kontrolowanym z Luksemburga 70 mln zł. Fundusze własne są fundamentem działalności każdej firmy finansowej, bo gwarantują, przynajmniej częściowo, zwrot pieniędzy deponentom z własnych pieniędzy fundatorów firmy, gdyby nie udało się odzyskać pieniędzy „zainwestowanych” przez tę firmę w pożyczki. W przypadku banków mierzący ową zdolność współczynnik wypłacalności wynosi średnio 12-13%. W przypadku SKOK-u minus 3,8%. KNF twierdzi również, że nieterminowo spłacanych lub w ogóle nie spłacanych jest 31% pożyczek. Fakty wydają się niezaprzeczalne, im dłużej będzie trwała sytuacja, w której system jest trwale nierentowny, tym większa będzie dziura w kapitałach i tym więcej na koniec za bałagan w SKOK-ach zapłacą „zwykli” podatnicy.

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak wypowiadał się wprost, że gdyby Platforma Obywatelska nie przeforsowała ustawy dającej Kasom gwarancje BFG, system SKOK-ów już by dzisiaj nie istniał. Upadek pierwszej Kasy, której klientom nie zwrócono by pieniędzy, wywołałby panikę wśród klientów innych Kas. Nie wytrzymałyby masowych wypłat.

skoki-w-liczbach

SKOK-i w liczbach

Co dalej ze skokami …

Z pewnością fakt objęcia nadzorem nad SKOK-ami przez Komisję Nadzoru Finansowego przyspieszył ujawnienie ogromnych nadużyć, oraz strat w SKOK-ach. W 2015 roku w Polsce działało 50 spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Co dalej z tym niemałym sektorem parabankowości, który jest bardzo aktywny w małych miejscowościach? KNF kombinuje więc, żeby było jak najlepiej – a najlepiej żeby banki zaadoptowały sobie niewypłacalne SKOK-i i się nimi opiekowały. Tak też się dzieje. Już w 2014 roku 20 tysięcy klientów SKOK im. Św. Jana z Kęt w Rumi (18 oddziałów) poczuło pomocną dłoń Alior Banku, który – korzystając m.in. z pomocy BFG – próbuje zrestrukturyzować portfel pożyczek i zapewnić bezpieczeństwo 100 mln zł depozytów. W jego ślady poszedł SKOK Kopernik w Ornontowicach, mający 130 tysięcy klientów i 400 mln depozytów, który przyjął pod skrzydła Bank Pekao. Kolejne przejęcia to SKOK Wesoła – przejęty w 2015 roku przez PKO BP oraz dwa przejęcia z 2016 roku: SKOK im. kard Wyszyńskiego oraz Powszechna SKOK, oba przejęte przez Alior Bank. System się skurczył, ale większość SKOK-ów wciąż obsługuje klientów.

Po pierwszym kwartale 2015 roku SKOK-i miały zdaniem rachmistrzów KNF (Krajowa SKOK oceniała sytuację inaczej) deficyt funduszy własnych na poziomie ponad 1,2 mld zł. Jeśli nie znajdą się takie pieniądze na dokapitalizowanie systemu, a jego działalność bieżąca nie zostanie tak zrestrukturyzowana, by nie przynosiła nowych strat, to alternatywą byłoby kontrolowane bankructwo. Przykładów upadłości SKOK-ów mamy jak dotąd 7, jednak KNF nie wyklucza kolejnych.

Od 15 czerwca 2015 roku SKOK Kujawiak znajdował się pod zarządem komisarycznym. Wobec nieprzygotowania rocznego sprawozdania finansowego przez poprzedni zarząd spółdzielczej kasy, dopiero zarządca komisaryczny przygotował roczne sprawozdanie finansowe za 2014 rok – z którego wynikało, że strata za ten rok wyniosła minus 22,7 mln złotych. Dodatkowo ujawniono niepokryte straty z lat ubiegłych, co wpłynęło na dalsze obniżenie funduszy własnych kasy. Rzecznik Krajowej SKOK Andrzej Dunajski oświadczył natomiast, że SKOK Kujawiak jest samodzielną kasą i jej sytuacja nie wpływa na sytuację pozostałych kas. 15 września 2015 roku Kasa Krajowa SKOK poinformowała KNF, że postanowiła odmówić udzielenia SKOK Kujawiak pomocy finansowej ze środków funduszu stabilizacyjnego. W związku z tym niemożliwe stało się samodzielne prowadzenie procesu naprawczego przez ta kasę. Początkowo KNF badała możliwość przejęcia SKOK Kujawiak przez inną kasę, a także wszczęła procedurę ewentualnego przejęcia kasy przez bank. Restrukturyzacją kasy był zainteresowany jeden bank, ale po zapoznaniu się z jej sytuacją finansową nie wyraził zgody na przejęcie. SKOK Kujawiak ogłosił upadłość z dniem 31 maja 2016 roku.

Kolejna kasa, która borykała się z problemami finansowymi to SKOK im. kard Wyszyńskiego z Wrześni. W lipcu 2015 roku Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła do niej zarządcę komisarycznego, który uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie przejęcie Kasy przez inną instytucję. Jednocześnie KNF stwierdziła, że żadna inna spółdzielcza kasa nie posiada zdolności do przejęcia SKOK Wyszyńskiego w sposób mogący zapewnić bezpieczeństwo depozytów zgromadzonych w kasie. Z ustaleń zarządcy komisarycznego wynika, że SKOK Wyszyńskiego wykazywała na dzień 9 lipca 2015 roku fundusze własne w wysokości minus 48,3 mln złotych oraz współczynnik wypłacalności na poziomie minus 40,7%. W dniu 17 grudnia 2015 roku Kasa Krajowa poinformowała KNF o odmowie udzielenia SKOK Wyszyńskiego pomocy finansowej ze środków funduszu stabilizacyjnego. W dniu 26 stycznia 2016 roku KNF podjęła decyzję o przejęciu tej kasy przez Alior Bank SA. Przejęcie zapewni pełne bezpieczeństwo środków zgromadzonych w przejmowanej SKOK. Proces przejęcia przebiegał przy wsparciu finansowym udzielonym przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny i nastąpił z dniem 1 marca 2016 roku.

Komisja Nadzoru Finansowego publikuje na bieżąco raporty podsumowujące działalność SKOK-ów w danym kwartale. W 2016 roku zdaniem nadzoru sytuacja kas jest nadal bardzo trudna, ale widać pewne symptomy poprawy. Nadal cierpią one na niedobór funduszy własnych i mają za niski współczynnik wypłacalności. Norma ustawowa to 5 proc. podczas, gdy w sektorze SKOK jest to 4,6 proc. Na koniec marca 2016 roku kasy wykazały stratę w wysokości 7,5 mln zł. Dla porównania rok wcześniej było to aż 87,1 mln zł. W okresie od stycznia 2013 roku do końca marca 2016 roku przeprowadzono inspekcje w 36 kasach posiadających łącznie 97,1 proc. aktywów sektora. Do tej pory na ratowanie depozytów członków upadających SKOK-ów wydano z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego ponad 3 mld zł. We wrześniu 2016 roku partia Nowoczesna złożyła w Sejmie poselski projekt uchwały dotyczący powołania komisji śledczej ds. SKOK. Posłowie chcą wykazać nieprawidłowości w zarządzaniu kasami i sprawdzić powiązania kas z politykami partii PiS.

Ludzie SKOK- ów …

Komisja Nadzoru Finansowego w ramach nadzoru nad instytucjami finansowymi dokonała analizy powiązań kapitałowych i personalnych w sektorze spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. W wyniku tej analizy stwierdzono występowanie w ramach sektora SKOK wysoce rozbudowanej sieci podmiotów pozostających w związkach finansowych, personalnych i biznesowych mających wpływ na sposób działania i bezpieczeństwa spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. W ponad 20-telniej historii spółdzielczych kas w ramach tego sektora powstało wiele firm, które z założenia miały służyć rozwojowi i obsłudze sektora kas, przy czym obok wysokiego standardu zapewniony miał być również niski koszt usług. Aktualnie w ramach grupy działa kilkadziesiąt podmiotów powiązanych ze sobą zarówno kapitałowo jak i personalnie. Pośrednio zachodzi też powiązanie tych podmiotów ze SKOK-ami. Pierwotnie pozycję podmiotu dominującego w grupie zajmowała krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Sopocie (Kasa Krajowa). Następnie, co odbywało się równolegle do toczących się prac nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych (uchwalonej w 2009 roku, która weszła w życie w październiku 2012 roku) pozycję Kasy Krajowej – jako podmiotu sprawującego kontrolę właścicielską wobec podmiotów powstałych w systemie – stopniowo przejmowały inne podmioty, w tym głównie SKOK Holding s.a.r.l. spółka utworzona 12 października 2007 roku Luksemburgu. Na podstawie danych z Krajowego Rejestru Sadowego i z luksemburskiego rejestru handlowego i spółek, danych sprawozdawczych kas KNF dokonał analizy spółek sektora SKOK.

Dokument przedstawiony przez KNF obrazujący powiązania kapitałowe oraz personalne w SKOK jest do wglądu tutaj.

Jak wynika z opublikowanego dokumentu, KNF policzył jakie obciążenia ponoszą SKOK-i -na rzecz różnych spółek, fundacji i innych podmiotów, z którymi łączą je różne umowy (formalnie stworzone po to, żeby SKOK-i mogły wspólnie zamawiać i limitować koszty działania). Duża część tych spółek, na rzecz których płacą SKOK-i, jest kontrolowana przez spółkę SKOK Holding w Luksemburgu. Zajmuje się ona głównie inkasowaniem dywidend, a jej głównym udziałowcem jest Krajowa SKOK. Do końca 2013 roku SKOK Holding s.a.r.l zakumulował 33,8 mln euro (141 mln zł) zysku. Kwota ta nie została wypłacona w postaci dywidendy dla Kasy Krajowej – tym samym nie zasiliła Funduszu Stabilizacyjnego przeznaczonego na realizację ustawowych obowiązków Kasy Krajowej. Należy również zaznaczyć, że SKOK Holding s.a.r.l. nie zatrudnia żadnych pracowników, natomiast jej dochody pochodzą głównie z otrzymywanych dywidend od spółek, których akcje lub udziały posiada.

Niedługo po opublikowaniu na stronie KNF dokumentu „Powiązania w sektorze SKOK” jego treść była szeroko komentowana w prasie a sam Grzegorz Bierecki wystąpił z pozwem przeciwko Skarbowi Państwa – Komisji Nadzoru Finansowego (ws. Ochrony dóbr osobistych). Domagał się wydania przez KNF oświadczenia (zamieszczonego w największych polskich gazetach) informującego że w przygotowanym przez KNF raporcie znalazły się nieprawdziwe informacje. W lipcu 2015 roku Sąd Okręgowy w Warszawie, wydał wyrok oddalający żądanie pana Biereckiego. Z treścią dokumentu można zapoznać się tutaj.

Co ciekawe, przy dość rozbudowanej sieci podmiotów dotyczących sektora SKOK, krąg osób wchodzących w skład ich władz jest stosunkowo wąski. Uwagę zwraca uczestnictwo niektórych z nich w zarządach i radach nadzorczych bardzo licznych instytucji. Na podstawie ustaleń dokonanych przez KNF w oparciu o informacje zawarte także w Krajowym Rejestrze Sadowym wyszczególnić można krąg osób bezpośrednio związany z sektorem SKOK-ów.

Grzegorz Michał Bierecki

Współtwórca spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w Polsce. Polityk i przedsiębiorca. Od 2011 roku senator w klubie PiS. W latach 80-tych działacz solidarności. Uczestniczył w negocjacjach Okrągłego Stołu. W 1992 roku objął stanowisko prezesa Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, które zajmował do 2012 roku. W latach 2013 – 2015 pełnił funkcję przewodniczącego Światowej Rady Związków Kredytowych (World Council of Credit Unions – WOCCU) zrzeszającej związki kas spółdzielczych działających w 101 krajach na całym świecie. Grzegorz Bierecki, zasiada/ł w zarządach pięciu podmiotów oplatających SKOK-i (SKOK Holding, Arenda, MP 59 Bierecki Sosnowski, SIN Bierecki oraz Fundacja Sanitas), a także w radach nadzorczych piętnastu kolejnych (SKOK Stefczyka, Stefczyk Nieruchomości, Asekuracja, Aplitt SA, TUnŻ SKOK, TUW SKOK, TFI SKOK, TF SKOK, Apella, eCard, TZ SKOK, TZ SKOK SKA, Stefczyk Finanse i jeszcze trzy fundacje na dokładkę).

Adam Jedliński

Adwokat i wykładowca prawa. Związany jest lub był z kilkunastoma spółkami, w większości związanymi ze SKOK-ami, jest m.in. szefem rady nadzorczej Kasy Krajowej SKOK (2016). Jedliński uchodzi za autora kolejnych przepisów, korzystnych dla rozwoju kas, ale i pozycji samej Kasy Krajowej. Adam Jedliński zasiada w zarządzie 1 spółki oraz w radach nadzorczych 6 kolejnych spółek (SKOK Stefczyka, Krajowa SKOK, Stefczyk Nieruchomości, TUnŻ SKOK, TUW SKOK).

Jarosław Bierecki

Brat Grzegorza Biereckiego. Zasiada/ł w zarządzie 2 spółek oraz w radach nadzorczych 9 spółek (m.in. SKOK Stefczyka, Stefczyk Nieruchomości, Aplitt SA, TUnŻ SKOK, TUW SKOK).

Grzegorz Buczkowski

Zasiada/ł w zarządzie 5 spółek (w tym SKOK Holding s.a.r.l) oraz w radach nadzorczych 10 spółek (m.in. SKOK Stefczyka, Krajowa SKOK, Aplitt SA, Apella, eCard).

Andrzej Sosnowski

Zasiada/ł w zarządzie 3 spółek (m.in. SKOK Stefczyka-prezes, Arenda, MP 59 Bierecki Sosnowski) oraz w radach nadzorczych 5 spółek (m.in. Stefczyk Nieruchomości, Aplitt SA).

Lech Lamenta

Jeden z najbliższych współpracowników Grzegorza Biereckiego we wczesnych latach rozwoju systemu SKOK. Obecnie zasiada w radach nadzorczych m.in. Krajowej SKOK, TUnŻ SKOK, TUW SKOK.

Janusz Ossowski

Współorganizator systemu SKOK w Polsce. Zasiada obecnie z kilku radach nadzorczych (SKOK Stefczyka, Krajowa SKOK, TUnŻ SKOK, TUW SKOK).

Rafał Matusiak

W latach 1996-2004 zatrudniony w Krajowej SKOK na stanowisku Przedstawiciela Zarządu oraz lustratora. W latach 2003-2004 zatrudniony w TUW SKOK, gdzie do końca 2003 roku pełnił funkcję Członka Zarządu. Od 2004 roku pełni funkcję Prezesa Zarządu TFI SKOK S.A. Od 2012 roku prezes Krajowej SKOK.

Powyższe dane zebrano na podstawie danych dostępnych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Wskazane osoby zasiadają obecnie lub zasiadały w latach wcześniejszych w zarządach i radach nadzorczych wskazanych spółek i organizacji. Struktura systemu SKOK jest jednak płynna i z biegiem czasu część podmiotów jest likwidowana, a w ich miejsce powstają kolejne.

Według obliczeń KNF spółki kontrolowane przez SKOK Holding tylko w 2012 roku wypłaciły członkom swoich zarządów i rad nadzorczych co najmniej 17 mln zł wynagrodzenia. Warto dodać że KNF nie kontroluje większości z podmiotów w których wyżej wymienieni są zarządcami. KNF od 2013 roku próbuje zrestrukturyzować system, jednak jeśli SKOK-i mają przetrwać kryzys i być kiedyś lokalną konkurencją dla banków, wymagają nie tylko oczyszczenia finansowego.

Dziennikarze na tropie

Tematem SKOK-ów media interesują się od wielu lat, jednak nie od początku był to temat poruszany na większa skalę. Początki nie były łatwe dla dziennikarzy którzy „odważyli się” zdemaskować system i przedstawić czytelnikom historie związane ze SKOK-ami. Warto więc wspomnieć o nich jako o osobach dzięki którym czytelnicy zostali ostrzeżeni dużo wcześniej aniżeli dokonały tego organy nadzoru. Mowa tutaj o Biance Mikołajewskiej i Maćku Samciku, którzy w wyniku dziennikarskiego śledztwa zaprezentowali czytelnikom serie artykułów dotyczących SKOK-ów.

Bianka Mikołajewska na początku 2013 roku odeszła z ”Polityki”. Obecnie jest dziennikarką ”Gazety Wyborczej”. Bianka Mikołajewska od 2004 roku ujawniała tajemnice funkcjonowania Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Władze SKOK niejednokrotnie próbowały blokować krytyczne publikacje. Już po pierwszym tekście Mikołajewskiej o SKOK-ach w POLITYCE w 2004 roku dziennikarka i redakcja zostali pozwani do sądu. Żądano 5 mln zł odszkodowania. Nie był to jedyny raz. Władze SKOK atakowały POLITYKĘ kolejnymi pozwami. Razem było kilkanaście spraw cywilnych i dwie karne. Wszystkie sprawy Mikołajewskiej i POLITYKI już się prawomocnie pokończyły korzystnymi dla dziennikarki i redakcji POLITYKI wyrokami. Sądy przyznały, że gazeta miała rację pisząc o SKOK.

Chętnych do pisania o SKOK nie było zbyt wielu. Maciej Samcik z „Gazety Wyborczej”, również był ścigany za swoje teksty na temat SKOK-ów. W 2010 roku Samcik zakończył pięcioletnią batalię sądowa, jaką przeciwko „Gazecie Wyborczej”, jej naczelnemu oraz przeciwko dziennikarzowi toczyła Kasa Krajowa SKOK. Również w tym przypadku wyrok był korzystny dla gazety i dziennikarza. Sąd ogłosił, że „Gazeta” napisała prawdę o SKOK-ach, działała w interesie publicznym, zgodnie z misją wolnej prasy. A ponadto, że autor nie pisał przeciwko SKOK-om, tylko w interesie ich członków i klientów oraz że teksty były rzetelne i dobrze udokumentowane.

Oboje dziennikarze, Bianka Mikołajewska oraz Maciej Samcik w 2005 roku otrzymali nagrodę Grand Press w kategorii Dziennikarstwo specjalistyczne za cykl tekstów o SKOK-ach.

SKOK-i na świecie – kryzys kas oszczędnościowo-pożyczkowych w USA

Podobne do SKOK-ów instytucje, zwane także uniami kredytowymi, działają w 105 krajach, skupiając ponad 217 milionów ludzi. Unie kredytowe, czy inaczej spółdzielcze kasy zrzeszają się w międzynarodowej organizacji jaką jest Światowa Rada Związków Kredytowych (The World Council of Credit Unions Inc. – WOCCU). Kasy w poszczególnych krajach mają działać w oparciu o Międzynarodowe Zasady Kas Spółdzielczych, które zatwierdzone zostały 24 sierpnia 1984 roku. Przy różnorodności praktycznych rozwiązań we wdrażaniu filozofii spółdzielczych kas na świecie, w samym sercu tych zasad pozostaje koncepcja rozwoju dla osiągnięcia lepszego życia dla siebie i swojej społeczności. Polscy twórcy SKOK-ów skopiowali je w latach 90-tych z USA, gdzie jednak bankructwa kas kosztowały podatników już miliardy dolarów.

Już w latach 90-tych amerykanie szacowali wielomiliardowe straty związane z jedną z największych powojennych katastrof finansowych. Główną rolę w tej historii odegrały kasy oszczędnościowo-kredytowe Savings and Loan (S&L). Przypadek dość dokładnie został opisany w podręcznikach ekonomii pod hasłem “Savings and Loan Crisis”. Korzenie systemu kas oszczędnościowo-pożyczkowych w USA sięgają lat 30-tych XX-w., kiedy to wprowadzono je, aby pobudzić rynek nieruchomości na terenie Stanów Zjednoczonych. S&L, podobnie jak SKOK-i były instytucją parabankową i działalność oparły na klientach, którzy byli znajomymi pracowników kas. Tym “bankiem dla sąsiadów” zarządzali często nie fachowcy, ale entuzjaści bez przygotowania. Z czasem kasy zaczęły coraz bardziej przypominać banki, a ich menedżerowie podejmowali coraz bardziej ryzykowne decyzje finansowe. Pozbawione należytego nadzoru z zewnątrz – upadły.

Przez prawie 20 lat po wojnie system kas w USA działał bardzo sprawnie, przynosząc spore dochody, jednak sytuacja zmieniła się w roku 1966. Wtedy to działalność kas przestała być zyskowna z powodu wzrostu rynkowych stóp procentowych. W 1980 roku przyjęto akty prawne mające na celu deregulację sektora bankowego. Prawa te stanowiły, iż kasy mogą angażować swoje środki w inne formy działalności finansowej poza kredytami hipotecznymi i depozytami – od tej pory wolno im było udzielać kredytów osobom fizycznym, kredytów hipotecznych pod zastaw nieruchomości, przedsiębiorstw oraz kredytów pod zastaw papierów wartościowych emitowanych przez firmy. Nie przewidziano jednak, że kasy, do tej pory nastawione na kredyty hipoteczne i depozyty, nie będą mieć potrzebnego doświadczenia i kadr niezbędnych do prowadzenia tak rozległej działalności. To z kolei przyczyniło się do powstania pod koniec lat 80-tych kryzysu związanego ze złą jakością kredytów. Nadzór nad kasami również przyczynił się do zaistniałej sytuacji. Prowadzono bowiem szeroką politykę pobłażliwości, opierającą się na obniżonych wymogach finansowych oraz mniej restrykcyjnych zasadach rachunkowych. Kryzys był na tyle poważny, że spowodował niewypłacalność funduszu gwarancyjnego kas na początku 1987 roku. Sytuacja stała się bardzo poważna, więc Kongres przegłosował ustawę, która przeznaczała 10,8 mld dolarów na dokapitalizowanie funduszu. W 1988 roku restrukturyzacji potrzebowało około 300 niewypłacalnych kas. Rząd USA zdając sobie sprawę, iż potrzebne będą do tego celu ogromne fundusze (około 300 mld dolarów) wprowadził w 1989 roku tzw. ustawę FIRREA. Ustawa zawierała zapisy o konieczności specjalizowania się kas jedynie w pożyczkach hipotecznych oraz o zaniechaniu polityki pobłażliwości ze strony funduszu gwarancyjnego kas. Co więcej, wprowadzono ścisłe wymogi kapitałowe dla kas, identyczne jak dla banków komercyjnych. Akt FIRREA pozwolił bankom komercyjnym na nabywanie również zdrowych i wypłacalnych kas. Powrócono do sztywnego trzymania się przez Kasy jednego sektora – kredytów hipotecznych.

Kryzys kas oszczędnościowo-pożyczkowych S&L spowodował największą zapaść sektora od 1929 roku. Rachunki mówią o około 1300 kasach oszczędnościowo-pożyczkowych, które upadły w latach 1980-1993. Katastrofa kosztowała Amerykanów 150 miliardów dolarów.

Czy to na pewno koniec?

Sektor SKOK-ów po wielomiesięcznym nie schodzeniu z pierwszych stron gazet z tygodnia na tydzień budzi coraz mniejsze zainteresowanie. Komunikaty KNF o upadłości kolejnych kas, czy wprowadzonym zarządzie komisarycznym nie są już tematem nr jeden. Mało kto zwraca dziś uwagę na to, że SKOK-i mają już niewiele wspólnego z ideą spółdzielczości finansowej, którą miały krzewić w Polsce. W punkcie wyjścia chodziło o system niejako non profit, w którym sąsiedzi, członkowie wspólnoty parafialnej albo pracownicy fabryki wspólnie gospodarują swoimi oszczędnościami i sami wybierają władze Kasy. Bierecki scentralizował rozrzucone po całym kraju SKOK-i i stał się ich niepodzielnym liderem. Z założenia SKOK-i miały być inne niż banki. Przede wszystkim miały zaspokajać potrzeby własnych członków i nie być – w przeciwieństwie do banków – nastawione na zysk. Związki polityki, biznesu i działalności społecznej zawsze są niebezpieczne, tym bardziej w nieprzejrzystej, obrosłej spółkami i fundacjami strukturze SKOK. Do tego negatywne informacje dotyczące sektora SKOK-ów osłabiły społeczne zaufanie do tych instytucji. Wszelka wrzawa wokół pieniądza jest szkodliwa, a jeszcze gorzej jest, gdy ma tak negatywny kontekst jak przypadku SKOK-ów.

Idea SKOK byłaby bardzo szlachetna gdyby funkcjonowały tak, jak zakładano początkowo. Po przejęciu nadzoru nad systemem przez KNF od 2013 roku postępowaniem naprawczym objęto prawie 80 proc. SKOK-ów, część SKOK-ów upadła. System bankowy stracił do tej pory poprzez system SKOK-ów 3,7 miliardy złotych i niekoniecznie jest to koniec wydarzeń i strat.

Z przedstawionej historii można wysnuć jeden ciekawy wniosek. Cała sprawa wokół organizacji typu SKOK-i, na przestrzeni lat zatacza swoiste kręgi. I tak po II wojnie światowej organizacje te przekształciły się w banki spółdzielcze, żeby następnie znowu powstać jako organizacje kas działających obok banków, a w dzisiejszych okolicznościach kolejne kasy są likwidowane i przejmowane przez banki … istne błędne koło.

BILANS AFERY SKOK

  • 4 aresztowanych / tylko w AFERZE SKOK WOŁOMIN
  • 3,7 mld zł strat systemu bankowego, a więc nas podatników

Polecane do obejrzenia i przeczytania:

https://www.youtube.com/watch?v=ouv3zq7sjAI

http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/19032015/19044067

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/czyje-interesy-finansuja-skok-i,531736.html

Informacja w sprawie powiązań kapitałowych i personalnych w sektorze spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, Warszawa, październik 2014 r.

https://www.knf.gov.pl/aktualnosci/2014/powiazania_dodatkowe.html

link do dokumentu o skokach knf

http://www.knf.gov.pl/Imag/Inf_dodatkowe_skok_powiazania_tcm75-39388.pdf

Powiązane zasoby:

3 thoughts on “Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK-i)

  1. Nie bardzo rozumiem dlaczego jest mowa o tych prawie 4 mld strat. Czy tych jak rozumiem długów wobec upadłych SKOK-ów nikt nie egzekwuje?

  2. Na polskim rynku finansowym działa obecnie kilkadziesiąt spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Każda z nich prowadzi odrębną politykę wizerunkową, produktową i finansową. Dlatego kondycja innych kas nie ma bezpośredniego wpływu na sytuację największego podmiotu tego sektora. Kasa Stefczyka działa na polskim rynku od przeszło 20 lat i nigdy nie zawiodła swoich członków. Jej stabilność gwarantują solidne fundamenty, jakie przez ten czas zbudowała. Należą do nich aktywa przekraczające 6,8 mld zł i depozyty, które powierzyli Kasie jej członkowie, a które przekraczają dziś 6,4 mld zł. Kasie Stefczyka ufa niemal 900 tysięcy Polaków, co wyraźnie dowodzi jej stabilności i rzetelności. Chciałem zaznaczyć, że Kasa Stefczyka działa w myśl szlachetnej idei zapoczątkowanej przez naszego patrona.

    Oficjalny Przedstawiciel Marki Kasa Stefczyka

    • Dziękuję za Państwa komentarz. Niewątpliwie Kasa Stefczyka jest największym podmiotem na rynku SKOK-ów. Jak wspomniano w artykule wśród SKOK-ów znajdują się podmioty, które odniosły sukces i są rzeczywistą konkurencją dla banków. Miejmy nadzieję, że system SKOK-ów przetrwa i w przyszłości wszystkie SKOK-i będą prosperowały zgodnie z ideą spółdzielczości finansowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *